Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komiksomedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komiksomedia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2008

Pozycjonuj uczciwie, nie wydziwiaj. Słowa, linki, strony społecznościowe.

Digg!


Jedna z tajemnic tkwi w tytułach stron czy wpisów blogowych oraz w słowach kluczowych bardzo starannie i z inwencją dobieranych. To brzmi banalnie i jest znaną regułą, ale niezbyt stosowaną, bowiem trzymanie się jej wymaga sporo pracy. Zresztą w ogóle osiągnięcie pożądanej pozycji przez naszą stronę zmusza do żmudnej grzebaniny i starannego zagospodarowania własnego podwórka.

Moja strona (Blog moich blogów) jest dość bałaganiarska, aczkolwiek regularnie uzupełniana.
Największą uwagę zwracam na tytuły artykułów i słowa kluczowe, które mogą dotyczyć bardzo znanej dziedziny np. historia, a jednocześnie pomnożone przez terminy bliskoznaczne stają się konkurencyjne i wyszukiwarki łykają je z ochotą. Np. historia, history, dzieje, story, opowieść, tale, anegdota, anecdote, relacja, report, średniowiecze, middle ages, medicine, medycyna, historia medycyny, history of medicine, choroba, chory, ill, sick, sickness, historia choroby (zwracam uwagę na dwuznaczność tego tagu - przyp. mój), historia epilepsji, history of epilepsy, aegritudo, morbus, epilepsie itd, itp - można to ciągnąc, mieszcząc się całkowicie w granicach prawdy i przyzwoitości.
 

W ten oto sposób po półtora roku prowadzenia bloga uzyskałem nader miły efekt, że znaczna ilość moich słów kluczowych (nawet ogólny termin "blog"), wpisanych w wyszukiwarkę lokuje mnie na pierwszej stronie wyników, a nieraz na pierwszym miejscu. Jest to robota nader żmudna i czasochłonna, ale przynosi wyniki. Tak jak pracowite dodanie strony do jakichś 150 serwisów
społecznościowych. W praktyce wygląda to tak, że większości tych serwisów ludzie nie fatygują się, aby nas odwiedzić, ale zawsze znajdzie się kilka witryn (i to wcale nie z tych najpopularniejszych),
które przenoszą niespodziewane żniwo.


Spotkałem się z teoryjką o nasycaniu wpisu słowami kluczowymi do granic możliwości.

Nie ma mowy o żadnym nasycaniu czegokolwiek czymkolwiek. Mówię tylko o uczciwym wpisywaniu adekwatnych słów  kluczowych. Najpierw - rzecz jasna - powstaje solidny tekst. Potem na jego podstawie wpisujemy tagi,. I to wszystko. Moja strona "Blog moich blogów" pisana jest przez zawodowych dziennikarzy czyli mnie oraz kilku moich wielce fachowych (pod względem warsztatu
dziennikarskiego) przyjaciół. Nie wyobrażam sobie, abym mógł im przykazać, jako wydawca, pisanie artykułów do np. setki wymyślonych celowo przeze mnie tagów, albo odwrotnie wymyślał do ich tekstów niestworzone dyrdymały w postaci słów kluczowych. Skopali by mi tyłek i słusznie.


Nie ma więc tu jakichkolwiek kombinacji. Mam gotowy artykuł (redaguję bowiem również teksty przysyłane przez autorów zewnętrznych) i już moją sprawą jest wiarygodne i rzetelne merytorycznie zaprezentowanie go za pomocą słów kluczowych. Nie liczę niczego w procentach, myślę tylko,
aby wszystko było merytorycznie uzasadnione. Jak to redaktor. Jeśli mam np. tekst o nowej interpretacji mitu o Edenie, to naturalną konsekwencją jest dobranie m.in. fraz - wypędzenie z Raju, Raj, Eden, przypowieść o Raju, przypowieść o Edenie, mit, mitologia, Biblia, przypowieść biblijna itp, itd. Podstawowa sprawa, to mieć porządną merytorycznie stronę, której prowadzenie traktuje się bardzo poważnie., a następnie trzeba tej stronie poświęcić mnóstwo czasu. I tyle. Wtedy może po roku lub więcej odczuje się znaczące efekty.

Wspomniałem o 150, a nawet 200 stronach społecznościowych. Zakładając w nich konta (i zaglądając później na nie, bowiem nie warto zostawiać ich odłogiem) najczęściej jesteś proszony o umieszczenie linku do jednej lub większej ilości Twoich stron internetowych i blogów. I to
właśnie jest to. Po jakimś czasie znajdziesz się w obiegu i będziesz widział w swoich statystykach, że ludzie wchodzą z niespodziewanych miejsc, a linki pracują na Ciebie w sposób rzetelny i uczciwy. 


Jednemu z moich rozmówców na grupie Google, który miał wątpliwości, czy jego tagi, tworzone do strony o materiałach budowlanych mają szansę w takiej operacji, odpowiedziałem z czystym sumieniem, tak oto:


Niczego nie trzeba tworzyć. Nie wyobrażasz sobie nawet jakie dziwne strony biznesowe są umieszczone na kontach użytkowników serwisów społecznościowych. Zakładasz konto i - po prostu - linkujesz swoją stronę. Twoje krawężniki przy tych zupełnie niszowych stronach posiadaczy kont na różnych portalach społecznościowych jawią się niemal tematem z zakresu pop-kultury. Naprawdę.

Taką spokojną nieprzekombinowaną praktykę stosuje na moich pozostałych stronach i powoli, ale przynosi ona ewidentne efekty:
1. KOmiksoMEDIA
2. Photo-Netart
3. Szał polskich mediów (nowy)

Powodzenia.

środa, 27 sierpnia 2008

Flickr dla blogerów i fotoblogerów - koniecznie

Digg!


Flickr jest wyjątkowo udaną witryną fotograficzno-społecznościową. Pisałem o tym, zachwalając narzędzia dla autorów blogów, oferowane przez tę witrynę we wpisie "Blogowanie z Flickr.com". 

 
Jest niezwykle starannie dopracowany i gdy na tę witrynę natrafiłem zostałem na niej na stałe (nie porzucając Photobucket), a nawet zafundowałem sobie konto Pro, które pozwala na formowanie nieskończonej ilości serii zdjęć (sets) i kilka innych rzeczy. Ale większość owych, cudów jest dostępna w wersji bezpłatnej i to właściwie czyni Flickr bezkonkurencyjnym.

Jako zawzięty bloger i użytkownik Web 2.0 zwracam szczególną uwagę na narzędzia mogące służyć autorom blogów i stron www, czemu zresztą poświęcam cały Mental Express. Szczególnie
fascynuje mnie - moim zdaniem - największa zdobycz internetu
społecznościowego, a mianowicie tzw. połączenia krzyżowe (cross
connections) i tu Flickr okazuje się bezcenny. Pozwala nam nie tylko dodać do swojego konta nasze blogi, ale także skonfigurować wygląd postów (font, layout), co czyni pracę fotoblogera lekką i przyjemną (patrz Photo-Netart i KOmiksoMEDIA).
Mamy też możliwość akcji na wszystkich zgromadzonych na Flikcr (nie tylko naszych) fotografiach (możemy np. dodać je do naszych grup, możemy wysłać je na blog, możemy ściągnąć w
wybranym formacie itd, itp). Mamy też do dyspozycji bardzo ciekawe statystyki, dotyczące naszych zbiorów. I wiele innych funkcji.



Grupy Flickr, to wielkie i odrębne zjawisko, pokazujące jak
nieograniczona jest wyobraźnia artystów (nie waham się tak nazwać znaczną część użytkowników). Wymienię niektóre z tych, do których sam należę:

1. Black and White - poświęcone fotografii czarno-białej,
2. Hardcore Street Photogaphy - fotografia uliczna, miejska,
3.  Catchy Colors - piękna gra kolorami,
4. Polacy fotografujący,
5. Public Space and Its Discontents - gra przestrzenią publiczną
6. Less is More - zdjęcia "oszczędne"
7. Street Art - nazwa mówi za siebie.
8. Urban Fragments (No People) - miejskie cuda i tajemnice,
9. Vanishing Beauty - dziwactwa i znaleziska znikające z czasem.
10. What's Your Angle Buddy? - gra przestrzenią i kątami,
11. Graves, Tombs and Cemeteries - tematyka podziemno-cmentarna,
12. Digital Art and Mixed Media - co można zrobić ze zdjęciem.

Powyższy wykaz nie oddaje nawet częściowo bogactwa dorobku
użytkowników Flickr. Naprawdę warto znaleźć się w tym towarzystwie ze swoimi fotografiami.


Ja na Flickr