Jedna z tajemnic tkwi w tytułach stron czy wpisów blogowych oraz w słowach kluczowych bardzo starannie i z inwencją dobieranych. To brzmi banalnie i jest znaną regułą, ale niezbyt stosowaną, bowiem trzymanie się jej wymaga sporo pracy. Zresztą w ogóle osiągnięcie pożądanej pozycji przez naszą stronę zmusza do żmudnej grzebaniny i starannego zagospodarowania własnego podwórka.
Moja strona (Blog moich blogów) jest dość bałaganiarska, aczkolwiek regularnie uzupełniana.Największą uwagę zwracam na tytuły artykułów i słowa kluczowe, które mogą dotyczyć bardzo znanej dziedziny np. historia, a jednocześnie pomnożone przez terminy bliskoznaczne stają się konkurencyjne i wyszukiwarki łykają je z ochotą. Np. historia, history, dzieje, story, opowieść, tale, anegdota, anecdote, relacja, report, średniowiecze, middle ages, medicine, medycyna, historia medycyny, history of medicine, choroba, chory, ill, sick, sickness, historia choroby (zwracam uwagę na dwuznaczność tego tagu - przyp. mój), historia epilepsji, history of epilepsy, aegritudo, morbus, epilepsie itd, itp - można to ciągnąc, mieszcząc się całkowicie w granicach prawdy i przyzwoitości.
W ten oto sposób po półtora roku prowadzenia bloga uzyskałem nader miły efekt, że znaczna ilość moich słów kluczowych (nawet ogólny termin "blog"), wpisanych w wyszukiwarkę lokuje mnie na pierwszej stronie wyników, a nieraz na pierwszym miejscu. Jest to robota nader żmudna i czasochłonna, ale przynosi wyniki. Tak jak pracowite dodanie strony do jakichś 150 serwisów
społecznościowych. W praktyce wygląda to tak, że większości tych serwisów ludzie nie fatygują się, aby nas odwiedzić, ale zawsze znajdzie się kilka witryn (i to wcale nie z tych najpopularniejszych),
które przenoszą niespodziewane żniwo.
Spotkałem się z teoryjką o nasycaniu wpisu słowami kluczowymi do granic możliwości.
Nie ma mowy o żadnym nasycaniu czegokolwiek czymkolwiek. Mówię tylko o uczciwym wpisywaniu adekwatnych słów kluczowych. Najpierw - rzecz jasna - powstaje solidny tekst. Potem na jego podstawie wpisujemy tagi,. I to wszystko. Moja strona "Blog moich blogów" pisana jest przez zawodowych dziennikarzy czyli mnie oraz kilku moich wielce fachowych (pod względem warsztatu
dziennikarskiego) przyjaciół. Nie wyobrażam sobie, abym mógł im przykazać, jako wydawca, pisanie artykułów do np. setki wymyślonych celowo przeze mnie tagów, albo odwrotnie wymyślał do ich tekstów niestworzone dyrdymały w postaci słów kluczowych. Skopali by mi tyłek i słusznie.
Nie ma więc tu jakichkolwiek kombinacji. Mam gotowy artykuł (redaguję bowiem również teksty przysyłane przez autorów zewnętrznych) i już moją sprawą jest wiarygodne i rzetelne merytorycznie zaprezentowanie go za pomocą słów kluczowych. Nie liczę niczego w procentach, myślę tylko,
aby wszystko było merytorycznie uzasadnione. Jak to redaktor. Jeśli mam np. tekst o nowej interpretacji mitu o Edenie, to naturalną konsekwencją jest dobranie m.in. fraz - wypędzenie z Raju, Raj, Eden, przypowieść o Raju, przypowieść o Edenie, mit, mitologia, Biblia, przypowieść biblijna itp, itd. Podstawowa sprawa, to mieć porządną merytorycznie stronę, której prowadzenie traktuje się bardzo poważnie., a następnie trzeba tej stronie poświęcić mnóstwo czasu. I tyle. Wtedy może po roku lub więcej odczuje się znaczące efekty.
Wspomniałem o 150, a nawet 200 stronach społecznościowych. Zakładając w nich konta (i zaglądając później na nie, bowiem nie warto zostawiać ich odłogiem) najczęściej jesteś proszony o umieszczenie linku do jednej lub większej ilości Twoich stron internetowych i blogów. I to
właśnie jest to. Po jakimś czasie znajdziesz się w obiegu i będziesz widział w swoich statystykach, że ludzie wchodzą z niespodziewanych miejsc, a linki pracują na Ciebie w sposób rzetelny i uczciwy.
Jednemu z moich rozmówców na grupie Google, który miał wątpliwości, czy jego tagi, tworzone do strony o materiałach budowlanych mają szansę w takiej operacji, odpowiedziałem z czystym sumieniem, tak oto:
Niczego nie trzeba tworzyć. Nie wyobrażasz sobie nawet jakie dziwne strony biznesowe są umieszczone na kontach użytkowników serwisów społecznościowych. Zakładasz konto i - po prostu - linkujesz swoją stronę. Twoje krawężniki przy tych zupełnie niszowych stronach posiadaczy kont na różnych portalach społecznościowych jawią się niemal tematem z zakresu pop-kultury. Naprawdę.
Taką spokojną nieprzekombinowaną praktykę stosuje na moich pozostałych stronach i powoli, ale przynosi ona ewidentne efekty:
1. KOmiksoMEDIA
2. Photo-Netart
3. Szał polskich mediów (nowy)
Powodzenia.